Scott Solace 30 – modyfikacja kół

Scott Solace 30 to bardzo przyzwoity rower typu endurance. Ma znakomitą karbonową ramę i niezły osprzęt. Potrzeba więc naprawdę niewiele, żeby zrobić z niego świetny rower.

1055 gramów – tyle ważyła rama Scotta Solace 30 w wersji z roku 2014. To naprawdę niewiele, zważywszy na dużą sztywność w okolicy suportu. Z główką już tak dobrze nie jest, ale nie można mieć wszystkiego. W sumie Solace 30 w omawianej wersji waży osiem i ćwierć kilo, czyli osiąga naprawdę niezły wynik.

Na długie dystanse

Do czego stworzony jest Solace?

-Zaprojektowany jest, aby podołać najtrudniejszym drogom, i zrobi to tak, byś nie odczuwał dyskomfortu. Asfaltowy zjazd? Nie ma problemu. Maratony? Spokojnie. Długie dni na siodełku? Proszę bardzo. Rama z włókien karbon HMF zaprojektowana z uwzględnieniem dwóch obszarów, strefy mocy i strefy komfortu, czego rezultatem jest sztywny i wrażliwy rower, którym możesz tłuc się cały dzień, nie tłukąc samego siebie – reklamuje Scott na swojej stronie internetowej.

Scott jest dobry, ale może być jeszcze lepszy. Napęd roweru złożono w większości z części Shimano. Korba, przerzutki i manetki to grupa 105 w odsłonie 10-biegowej. Kasetę zaczerpnięto z grupy niższej – Tiagry. Łańcuch to KMC, a hamulce Tektro T740. W sumie jak na rower za niemal dziewięć tysięcy złotych, osprzęt nie powala. Jednak w najnowszej odsłonie Solace’a 30 złożono na grupie 10-rzędowej (Tiagra), a cena jest niższa od „starego” Scotta zaledwie o 400 złotych. To pokazuje, jak w ostatnim czasie podrożały rowery.

 

Jak przerobić rower?

Koła – model Shimano WH-RS11 – ważą katalogowo 1900 g. Po pierwsze to dużo, po drugie – to koła budżetowe. Szczerze mówiąc każdy kolarz traktujący sport na bardziej poważnie powinien je od razu wymienić. Kompletny zestaw – z dętkami, oponami i kasetą – waży 3170 gramów. To naprawdę sporo.

Winę za wskazanie na wadze ponoszą też opony. Schwalbe Lugano w rozmiarze 25 ważą 320 gramów każda. To o 100 gramów więcej na sztuce w porównaniu do bardzo dobrych opon. Swoje dokłada też kaseta Shimano Tiagra.

Jak przerobić rower? W pierwszej kolejności szukamy ciekawych kół. Jako że rower jest dość poważny, koła nie mogą być byle jakie. Ja bym wstawił… na przykład koła systemowe DT R20 Dicut.

– Dzięki niskiej wadze i obręczom przystosowanym do systemu bezdętkowego, R20 DICUT zapewniają szybkość, komfort i niezawodność. Wykonane z wysokiej jakości aluminium spawane obręcze oraz szprychy New Aero gwarantują sztywność i wytrzymałość. Koła D20 idealnie nadają się do treningu zarówno na płaskich asfaltach jak i do podjazdów. Dodatkowym atutem jest rozsądna cena – reklamuje kółka producent.

Cena – nieco poniżej 2400 złotych – jest rzeczywiście dość rozsądnie skalkulowana. W zamian otrzymujemy komplet ważący nieco ponad 1500 gramów. W tylnej piaście Szwajcarzy zastosowali bębenek Ratchet, co gwarantuje bezproblemową jazdę. Do tego dołożono zaciski w standardzie RWS, które znacznie podnoszą sztywność mocowania. Słowem: niezły deal.

Płacąc za koła 2400 zł zyskujemy pół kilograma na wadze. Do tego nasze koła będą bardziej sztywne. Masa roweru po modyfikacji: 7,75 kilograma.

Gumy do śmietnika!

Modyfikacja roweru jeszcze nie jest skończona! Skoro mamy już koła bezdętkowe, może by zastosować opony bez dętek? Nie jest to zbyt popularne rozwiązanie w rowerach szosowych, ale na pewno warto się nad nim zastanowić. Solace jest stworzony do jazdy po gorszych drogach, niższe ciśnienie stosowane w oponach bezdętkowych na pewno poprawiłoby jeszcze bardziej właściwości roweru.

Jako że rozwiązanie to nie jest zbyt często stosowane, wybór opon bezdętkowych na szosę jest bardzo niewielki. Ciekawie wygląda guma Schwalbe One Evo OSC Tubeless 700x25C. Waży 340 g., choć może być trochę mniej lub więcej, w zależności od egzemplarza. Do tego trzeba doliczyć około 60 g. płynu uszczelniającego. W sumie wychodzi więc wagowo na to samo. Zyskujemy niższe opory toczenia i większy komfort, więc jest o co się bić.

Do zrobienia „bezdętek” będziemy jeszcze potrzebować mleka, zaworów i taśmy uszczelniającej. Łącznie będzie nas to kosztowało około 100 złotych (po szczegóły odsyłamy do modyfikacji choćby Krossa B5).

Przerabiając koła nie zyskujemy na wadze, ale nowe koła sprawią, że komfort jeżdżenia będzie znacznie większy. Z portfela ubywa nam około 500 złotych.

Niezła maszyna…

Jakie części do roweru zamontowano? Całkiem niezłe. Komponenty Syncrosa, których logo zdobi kierownicę, mostek, siodełko i sztycę cieszą się całkiem dobrą opinią. Oczywiście w takim rowerze montuje się co najwyżej komponenty ze średniej półki, ale ich wymiana na lżejsze nie ulepszyłaby znacząco naszego roweru. Dlatego na tym modyfikacja roweru może być zakończona.

Niektórym może przeszkadzać dziesiątkowa grupa „105”, ale jej wymiana na „11” raczej mija się z celem. Chyba że byśmy się zdecydowali na bardziej zaawansowane części – na przykład Ultegrę czy którąś z wyższych grup SRAMA. Wpłynęłoby to na lepsze działanie całego roweru i obniżyłoby jego wagę. Ale to są już zupełnie inne pieniądze…

Inwestując w Scotta Solace 30 niemal trzy tysiące złotych, dostajemy maszynę, ważącą 7,75 kilograma. W dodatku jest ona wyposażona w świetne koła i opony bezdętkowe. Rower tak skonfigurowany pozwoli cieszyć się jazdą po gorszych drogach. Pokonanie jednorazowo dwustu kilometrów na takiej maszynie nie powinno być problemem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *