Oświetlenie rowerowe – bezpieczniej po zmroku!

Wpis ten powstał tuż po zmianie czasu, kiedy słońce zachodzi już o 16.20. Zła wiadomość jest taka, że będzie jeszcze gorzej.

Tak czy inaczej, jeśli chcemy jeździć po zmroku, musimy zaopatrzyć się w oświetlenie. To nie tylko kwestia komfortu czy bezpieczeństwa jazdy ale też obowiązku, który nakłada na nas prawo.

A mówi ono, że każdy rowerzysta ma obowiązek (po zmroku, w tunelu i w złych warunkach widoczności) mieć zamontowane co najmniej dwa światła: z przodu białe lub żółte, a z tyłu czerwone. Takie rozróżnienie ma pomóc kierowcom samochodów zorientować się, którą stroną jest do nich skierowany rowerzysta – czy jedzie w ich kierunku, czy w odwrotnym. Światła mogą być migające lub nie. Co ważne, światło nie może być montowane na głowie rowerzysty.

 

Lampki montowane na stałe

Tyle mówią przepisy. W praktyce posiadanie oświetlenia jest bardzo ważne, ponieważ tylko w ten sposób będziemy widoczni na drodze.

Część rowerów sprzedawana jest z oświetleniem. Zazwyczaj są to rowery miejskie, rzadziej trekkingowe. Przykładem pierwszego rodzaju jest Kross Moderato. Wyposażono go w zestaw lampek, zasilanych prądnicą, która jest umieszczona w piaście. Producent twierdzi, że nie powoduje ona dodatkowych oporów podczas jazdy.

Jeśli nie mamy roweru miejskiego z fabrycznym oświetleniem, nie wszystko stracone. W sklepach można kupić piasty z wbudowaną prądnicą, na przykład Shimano DH-3D37 3W (cena katalogowa: 245 złotych). Ma ona mocowanie do tarczy w systemie centerlock i generator prądu, który posiada ochronę przeciwnapięciową.

Jeśli mamy już prądnicę, wystarczy kupić lampki. Na przód, na przykład: X-LIGHT firmy Prox (15 luxów, cena katalogowa: 39 złotych), a na tył: D-Toplight Plus firmy BUSCH & MULLER (cena katalogowa 79 złotych). Niestety, producent nie podaje z jaką mocą świeci. Teraz trzeba przepleść koło, zmienić szprychy (piasta Shimano ma wysokie kołnierze), zamontować oświetlenie i w drogę… No dobra, nie jest to ani łatwe, ani tanie.

 

 

Lampki akumulatorowe

W tym przypadku sprawa jest prosta. Wystarczy lampki kupić, zamontować i cieszyć się jazdą po zmroku. Trzeba też pamiętać o ładowaniu oświetlenia lub wymianie baterii.

Zdecydowaną większość lampek stanowią wyroby oparte na LED-ach. Diody mają tę zaletę, że świecą mocno, pobierają mało prądu i są niewielkich rozmiarów. Mają też swoje wady – nagrzewają się, a emitowane światło ma zwykle chłodną barwę.

Oświetlenie można podzielić ze względu na moc.

Lampki, które dają mniej światła służą głównie do sygnalizacji. Wykorzystywane są zwykle do jazdy po mieście, gdzie drogi lub ścieżki i tak są oświetlone.

Lampy o dużej mocy można z powodzeniem stosować do poruszania się w zupełnych ciemnościach, na przykład: lesie. Te najmocniejsze umożliwiają jazdę nawet w pełni terenową z dużą prędkością. Szybki zjazd w górach? Proszę bardzo!

Ważny jest też sposób zasilania. Część oświetlenia czerpie energię z baterii. W takim przypadku najbardziej ekonomiczny będzie zakup ładowarki i akumulatorów. Pozostałe zasilane są z akumulatorów, najczęściej ogniw 18650. Są one niewiele większe od „paluszka”, za to mają znacznie większą pojemność i napięcie zasilania (3,7 V). Wystarczają na dłużej i świecą mocniej.

 

Im mocniej, tym lepiej

Jeśli oświetlenie chcemy wykorzystać w terenie, musi ono świecić jak najmocniej. Przykładem bardzo jasnej lampy przedniej jest Cateye Volt 6000. Nazwa pochodzi od strumienia świetlnego – 6000 lumenów. To dwa razy więcej niż wytwarza samochodowy reflektor ksenonowy! Bezprzewodowy przełącznik pozwala wybrać któryś z sześciu trybów. Niestety, Cateye ma jedną wadę: cenę. Trzeba zapłacić za niego 3299 złotych!

Za znacznie mniej możemy również kupić mocną lampę. Na przykład Avior II firmy PROX. Strumień świetlny w jej przypadku to 2000 lumenów. To dwa razy więcej niż daje reflektor samochodowy z żarówką H4. Prox świeci dzięki dwóm diodom. Zaletą tej lampy jest tryb dzienny, który nie oślepia kierowców. Producent podaje, że lampa ma zasięg 200 metrów. Avior II posiada też pierścień, informujący o rozładowaniu akumulatora. Ważna jest też cena – 229 złotych.

 

 

Na tył

Tylna lampa nie musi być oczywiście tak mocna, jak przednia. W jej przypadku liczą się inne cechy, na przykład sposób zasilania. Praktycznym patentem jest oświetlenie ładowane prze port USB. Na przykład Duplex X6, firmy AUTHOR. Lampa świeci dzięki dwóm diodom w sposób ciągły lub przerywany. W tym pierwszym przypadku, działa do 18 godzin. Duplex X6 kosztuje 29,90 złotych.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *