Orbea Alma M50 – elektryczna modyfikacja Di2

Orbea Alma M50 to elitarny rower, który dzięki systemowi Di2 może dostać jeszcze więcej wiatru w żagle

Daj rowerowi kopa!

Od wynalezienia roweru górskiego manetki komunikują się z przerzutkami za pomocą stalowych linek. Idea jest prosta – manetka ciągnie linkę, a ta sprawia, że wózek przerzutki się przesuwa i łańcuch wskakuje na odpowiednią zębatkę.

Pomysł dobry, dopóki jest sucho. Gdy robi się błoto, przerzutki odmawiają posłuszeństwa. Dlatego Shimano stworzyło serię Di2, w której linki zastępują kable.

Di2 – nowe możliwości

To oczywiście początek rewolucji. Na początku elektrykę wprowadzono do najwyższej grupy – XTR. Zawodnicy jakoś się na nią nie rzucili ale nie zniechęciło to Shimano. Następna grupa – XT – także posiadła wersję elektryczną.

No dobra, co nam daje Di2 poza lepszym działaniem w błocie?

Najciekawsza jest funkcja Synchro Shift. Polega na tym, że obie przerzutki mogą być obsługiwane jedną manetką. Jeśli zmienimy przełożenie z tyłu, wodzik przedniej przerzutki natychmiast się dostosowuje do nowego ustawienia. To nie wszystko, możemy również precyzyjnie zaprogramować mapę zmiany biegów i ustawić ją pod siebie. To czyni z elektrycznej grupy prawdziwą skrzynię biegów. Ale w jaki sposób sterujemy algorytmem?

Wystarczy ściągnąć aplikację E-Tube na telefon komórkowy. Z jej pomocą łączymy się z „centralą” (w przypadku XT bezprzewodowo) i zmieniamy ustawienia. Możemy zaprogramować kilka opcji i wybierać na trasie, którą z nich chcemy użyć. Zmiana trybu odbywa się za pomocą przycisku zamontowanego pod wyświetlaczem.

Aplikacja pozwala nam także na ustawienie funkcji każdej z dźwigni manetek i dostosowanie prędkości zmiany przełożeń. Istnieje również opcja Multi Shift (zmiana wielu przełożeń przez ciągłe przytrzymanie przekładni manetki). Poza tym mamy możliwość komunikacji z komputerem rowerowym (np. Garmin), na którym widzimy stan baterii i aktualne przełożenie.

Słowem: Warto:)

Alma na warsztat

Wiadomo, że Di2 nie założymy do byle kozy (bo i po co?). Co innego, jeśli mamy rower z wyższej półki. Orbea Alma M50 wydaje się być dobrą bazą.

Model w wersji 2017 ma duże koła (poza rozmiarem S), karbonową ramę i osprzęt Shimano w konfiguracji 2 na 11. Hardtail wyposażono w niezły widelec – Rock Shox Rebę. Rower kosztuje katalogowo niemal 8600 złotych. Co ważne, ma ramę przystosowaną do montażu baterii Di2.

Oczywiście, gdyby nie było takiej możliwości, bateria znalazłaby miejsce na zewnątrz, jednak uszczknęłoby to estetyce i naraziłoby ją na uszkodzenia. Ale da się zamontować Di2 w każdym rowerze? Da się.

Almę wybraliśmy z jednego powodu – zamontowano w niej napęd 2 na 11. Oznacza to, że elektryfikując rower nie musimy wymieniać kasety i łańcucha, bo Di2 pracuje m. in. w tym właśnie układzie.

 

Czego potrzebujemy?

Kasety i łańcucha. Mechanizm korbowy zostawiamy, reszta napędu do wymiany. Musimy więc kupić:

  • manetki – 861 złotych; 180 gramów
  • przednią przerzutkę – 898 złotych; 150 gramów
  • tylną przerzutkę – 1098 złotych; 329 gramów
  • wyświetlacz – 609,90 złotego; 30 gramów
  • bateria – 437 złotych; 50 gramów
  • przewody – około 200 złotych

Razem wychodzi 4104 zł. Jeśli zdecydujemy się na jedną manetkę, zapłacimy ok. 3700 zł. To sporo ale spójrzmy prawdzie w oczy – tyle kosztuje bardzo dobry amortyzator, nie wspominając już o karbonowej ramie.

Jak to działa?

Świetnie. Tylna przerzutka chodzi zupełnie bez przeszkód. Shimano podaje, że silnik, który ją napędza jest dwa razy mocniejszy, niż ten z grup szosowych. Przednia działa równie dobrze, jeśli nie lepiej. Trzeba przyznać, że Japończycy mają w tej kwestii spore doświadczenie. System AutoTrim sprawia, że wodzik przerzutki ustawia się automatycznie w ten sposób, by łańcuch nie ocierał się o jego krawędzie. 

Di2 działa w błocie tak, jakby go nie było. Tak jak wspomnieliśmy na początku – jazda w takich warunkach to poważne wyzwanie dla grup mechanicznych, a „elektryki” nie mają z nią żadnego problemu.

Nie trzeba też bać się pustej baterii. W pełni naładowana wystarcza na przejechanie kilkuset kilometrów, i to przy założeniu, że klikamy jak opętani. Shimano podaje, że jedno ładowanie powinno wystarczyć na 800-1500 kilometrów jazdy.

 

Alma na baterię – warto?

Co daje elektryczny napęd naszej Almie? Przede wszystkim lepszą pracę w błocie. Co daje nam? Możliwość konfiguracji napędu pod siebie. Dzięki temu można go ustawić, jak tylko chcemy, a uwierzcie – liczba wariantów jest naprawdę spora. Poza tym, napęd elektryczny pokazuje, że idziemy z duchem czasu, stajemy się bardzie interesujący, a wśród posiadaczy rowerów bez tych ulepszeń, możemy budzić zazdrość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *