Jak zmodyfikować rower na zimę?

Wcześniej pisałem o trenażerze. Jest jednak alternatywa do kręcenia w domu – można zacisnąć zęby, ciepło się ubrać i wyjść na zewnątrz. Tylko trzeba do tego przygotować – rower i siebie. Dziś o tym pierwszym elemencie.

Jesień i zima to nie są wymarzone warunki do jazdy na rowerze. Zimno, deszcz albo śnieg, porywisty wiatr – jest ciężko. Przy odrobinie zawzięcia i modyfikacji sprzętu, da się jeździć.

 

Zima daje w kość

Nie da się ukryć, że jesień i zima to duże wyzwanie dla roweru. Drogi posypane solą albo piaskiem, deszcz, a także wilgoć sprawiają, że napęd szybciej się zużywa. Z tych samów powodów niszczą się elementy amortyzacji (widelec i damper) oraz łożyska – zawieszenia (jeśli takie posiadamy), suportu, kół i sterów. Najgorzej jest chyba z hamulcami – zarówno tarczowymi, jak i pozostałymi.

Jednym z rozwiązań jest zabezpieczenie części tych elementów. W sprzedaży dostępne są osłony na stery (Lizard Skins Headset Seal), amortyzator przedni (Lizard Skins Fork Boot) i damper (Lizard Skins Rear Boot). Niestety, osłony amortyzatorów mają to do siebie, że zawieszenie gorzej chodzi. Ale coś za coś.

Osłona na damper

Serwis kosztuje

W przypadku hamulców, łożysk i elementów napędu niewiele można zrobić. Trzeba się pogodzić z ich zużyciem i wymianą na wiosnę. Ile może to nas kosztować? To oczywiście wszystko zależy od części. Poniżej przykładowa lista elementów do wymiany:

  • linki i pancerze – 30 złotych
  • kaseta i łańcuch – 200 złotych (Shimano SLX)
  • klocki hamulcowe do „tarczówek” – 60-100 złotych (żywiczne/metaliczne)
  • wkład suportu – 50 złotych (podstawowy Shimano)
  • całość: 350-400 złotych (bez robocizny)

Jeśli trzeba będzie oddać do serwisu amortyzatory, do tej sumy musimy dodać od 150 złotych (dla przedniego widelca o prostej budowie, np. Rock Shox) do ok. 700 złotych (amortyzatory przód i tył firmy Fox).

To oczywiście orientacyjne ceny. Pokazują jednak, że warto zadbać o rower przed zimą.

 

Błotniki to podstawa

Najważniejszym elementem zimowego roweru są błotniki. Spełniają one swoją rolę nie tylko podczas deszczu, ale także wtedy, gdy temperatura jest na minusie, a drogi posypane są solą lub piaskiem.

Najlepiej kupić błotniki pełne. Zabezpieczą one nas i rower w najlepszy sposób. Problem w tym, że nie pasują do każdego roweru. Najlepiej mocować je do ramy i widelca, które mają dedykowane otwory. Najczęściej można je spotkać w rowerach trekingowych, miejskich, a ostatnio coraz częściej w gravelach i szosówkach. Przykładem błotników pełnych jest model Bluemels Matt, firmy SKS (cena katalogowa: 129 złotych).

Błotniki Raceblad Pro XL

Jeśli nasz rower nie ma takich otworów, nic straconego. Po pierwsze, możemy wybrać błotniki z adapterami do montażu, np. SKS Raceblade Pro XL (cena katalogowa: 169 złotych). W tym przypadku rower nie musi posiadać otworów montażowych. Po drugie, możemy zaopatrzyć się w błotniki mocowane do korony widelca (przód) oraz sztycy podsiodłowej (tył), np. model Simpla Hammer 2 SDE (cena katalogowa: 50 złotych). Na rynku dostępne są też inne konstrukcje – np. błotniki montowane do rury dolnej ramy. Nie ma przeszkód, by stosować je razem z chlapaczem na widelcu. Można też kupić błotnik zakładany do siodełka, ale chroni on jedynie plecy rowerzysty i to w bardzo podstawowym zakresie.

O czym należy pamiętać, kupując błotniki? Przede wszystkim o rozmiarze kół, które mamy w rowerze (26; 27,5; 29 cali). Po drugie ważna jest szerokość błotnika. Ważne, by wszedł między oponę i konstrukcje ramy/widelca.

 

Kto smaruje, ten jedzie

Jazda zimą różni się znacznie od jazdy latem, dlatego producenci smarów coraz częściej informują o tym, na jakie warunki są one produkowane. Najczęściej można spotkać smary na warunki suche i mokre. O tych pierwszych możemy na razie zapomnieć, dlatego skupimy się na tych drugich.

Wet Lube firmy Shimano to przykład takiego smaru. Według producenta, zapewnia on trwałość i odporność oraz cichą pracę napędu podczas jazdy w trudnych warunkach pogodowych. Cena katalogowa: 24 złote.

Shimano Wet Lube

Oczywiście samo smarowanie to nie wszystko. Zanim to zrobimy, warto napęd porządnie wyczyścić. Możemy użyć do tego odtłuszczacza Bike Easy Clean firmy Motorex. Półlitrowa puszka z końcówką do rozpylania kosztuje 41 złotych i wystarcza naprawdę na długo. Producent poleca płyn do czyszczenia wszystkich komponentów napędu rowerowego – łańcucha, kasety, przednich trybów, przerzutek.

Innym sposobem, by dokładnie wyczyścić łańcuch, jest założenie spinki. Jeśli chcemy doprowadzić łańcuch do używalności, wystarczy go zdemontować i umyć dokładnie w benzynie ekstrakcyjnej.

Utrzymanie napędu w czystości to najważniejsza rzecz, ale warto też zadbać o cały rower. Aby go dokładnie wyczyścić, możemy zaopatrzyć się np. w Środek czyszczący FS-10 Bike Cleaner 1l FENWICK’S. Płyn ten został stworzony z mieszanki głęboko czyszczących surowców pozostawiających nieskazitelną, wolną od zanieczyszczeń powierzchnię. „W przeciwieństwie do większości konkurencyjnych środków produkowanych z proszkowych surowców, nie pozostawia osadu podczas wysychania. Stosowany do wszystkich części roweru łącznie z włóknami węglowymi, tarczami hamulcowymi, delikatnymi anodyzowanymi częściami itd” – reklamuje producent swój wyrób na stronie www.

 

Jasność widzę!

Niezbędnym elementem zimowego roweru jest oświetlenie. Dzień trwa bardzo krótko, a jazda w ciemnościach to nie jest najlepszy pomysł. Ale o tym będzie w następnym wpisie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *