Haibike Freed 7.10 – modyfikacja kół

Niemiecki hardtail na średnich kołach to wspaniały rower. Kupując go dwa lata temu za niecałe 6500 złotych dostaliśmy karbonową ramę, dobry amortyzator i niezły osprzęt. My jednak podpowiadamy, jak przerobić rower na lepszy. 

Rama to prawdziwe cudeńko. W rozmiarze 45 centymetrów waży niespełna 1400 gramów. I choć niektórzy narzekają na jej sztywność, nie jest z nią tak źle.

 

Dwie dekady z kawałkiem

Firma Haibike powstała w 1995 roku w Niemczech. Założyli ją Susanne i Felix Puello. Susanne jest dyrektorem zarządzającym Winora Group i prawnuczką założyciela firmy, Engelberta Wienera. Na początku oferowane rowery sportowe były sygnowane macierzystą marką Winora, jednak wkrótce zmieniły nazwę na Haibike. Firma szczyci się tym, że jej rowery zaprojektowane są w Niemczech.

Haibike jest znany przede wszystkim z produkowania rowerów elektrycznych (można śmiało powiedzieć, że firma jest prekursorem e-bików) ale także w rowerowej klasyce Niemcy radzą sobie całkiem dobrze. Lista ich osiągnięć jest naprawdę długa i imponująca. Podobnie, jak lista dostępnych modeli. Każdy może wybrać coś dla siebie.

 

Średnie koło

Freed 7.10 jeździ na kołach 27,5-calowych. To dość ciekawy wybór, bo większość rowerzystów biorących udział w maratonach wybiera duże koła, 29-calowe. Jednak „średniaki” też mają swoje zalety, jak choćby to, że rower złożony na nich lepiej skręca. Dla kogoś, kto przesiada się na taką maszynę z „26” zaskoczeniem może być pokonywanie przeszkód w terenie. Jest po prostu łatwiej. Ci, którzy usiedliby za kierownicą Freeda z siodełka „29”, mogą być trochę rozczarowani. Wiadomo, że niner jest w tym względzie jeszcze lepszy.

 

W każdym razie nasz Freed waży nieco ponad 11,8 kilograma bez pedałów. Sporo, jak na rower na karbonowej ramie, w dodatku na średnich kołach. Haibike ma bardzo przyzwoite części. Za amortyzację odpowiada Fox 32 Float CTD. Napęd zbudowano na mieszance komponentów Shimano i SRAM (kaseta). Z przodu założono korbę SLX, niestety w konfiguracji z trzema blatami. Tylna przerzutka – Shimano XT – obsługiwana jest przez manetki Deore. To połączenie, mimo że rower ma zaledwie dwa lata, jest już trochę retro. Hamulce to dość eksperymentalny model Tektro Auriga.

Obręcze DT Swiss 466d obracają się na piastach XLC. Opony to przyzwoite Schwalbe Racing Ralph – 565 gramów sztuka. Całość kół jednak wrażenia nie robi – waga zatrzymuje się na 4660 gramów. Mówimy o komplecie z kasetą i tarczami.

 

Deal życia

Decyzja jest prosta – przerabianie roweru zaczynamy od pozbycia się kół. Gdyby jeszcze piasty lub obręcze były szczególnie lekkie, można by się zastanowić nad kupnem reszty i zapleceniu nowych/starych kół. Ale nie są, więc musimy wymienić całość. O niezbyt kosmicznej jakości kół świadczy cena, za jaką można ją kupić – nieco ponad 400 złotych za dwa koła. Freed zasługuje na coś lepszego!

Z rachunku wynika, że gołe koła muszą ważyć ok. 2300-2400 gramów. To naprawdę sporo. Dobra wiadomość jest taka, że jednym ruchem możemy zaoszczędzić kilkaset gramów.

Za 1400 złotych możemy złożyć zestaw bardzo lekkich kół, opartych na piastach Novateca – D771 z przodu i D772 z tyłu. Komplet waży nieco ponad 400 gramów, co jest świetnym wynikiem. To bardzo sprawdzone piasty i nie powinny nas niczym zaskoczyć. Tylna ma aluminiowy bębenek (ale można kupić także stalowy), porusza się na czterech łożyskach i czterech zapadkach. Do Novateców możemy założyć obręcze ZTR CREST MK3 27,5. To jedne z najbardziej uznanych obręczy do XC. Jeśli do tego dodamy lekkie szprychy, na przykład Sapimy D-Light całość będzie ważyć ok. 1470 gramów. Jakieś 900 gramów mniej! Mein Gott!!! To przepaść!

Inwestując około 1400 złotych zyskujemy 900 gramów na elementach rotowanych. To bardzo duży zysk wagowy i względnie niewielki nakład finansowy. Po takiej zmianie Freed będzie jeździł, jakby należał do kategorii e-bike. Waga całego roweru spadnie poniżej 11 kilogramów w okolice 10,9.

 

W przyszłości

Modyfikacja roweru nie musi się oczywiście skończyć na wymianie kół. W dalszej kolejności można wziąć się za napęd. Przejście z 30 biegów na 11 odchudziłoby rower o kilkaset gramów. Szczególnie, że we Freedzie zastosowano dość ciężką kasetę SRAM PG1020 (niemal 400 gramów). Poza tym zmiana manetek z Deore na XT na pewno dałaby się odczuć w działaniu.

Jeśli się zastanawiasz jeszcze, jak zmodyfikować rower, możesz wymienić opony i dętki na lżejsze. Na tej operacji można spokojnie zyskać z 300 gramów. Szczególnie, że obręcze Crest są przystosowane do systemu bezdętkowego. Nic, tylko wyrzucić dętkę i zalać mlekiem!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *